Niebo do wynajęcia... lecz deszcz rozmył litery i już nie wiem ...

dzięki za zdjęcia

Trzynastko w Polsce ta tragedia też jest tematem nr 1. Smutne i tragiczne jest to co dzieje się na świecie, tak łatwo o śmierć i to absolutnie bezmyślną. Niestety szaleńcy są wszędzie.

Marylo ten emblemat jest stworzony przez ÂŚcianę - ja jako niedouczony element długo nie miałam nic - z wygodnictwa, braku umiejętności no i dostałam w prezencie - oczywiście nie zmieniam.

Pozdrawiam wiosennie

P.S. Bromba jak tam stres "porowowy"?

Izanno już były pytania o Ciebie - zawsze myslałam, że też i Niebieskie Ptaki przylatują do nas na wiosną - czekam/-y a Ciebie nie ma.
Mam nadzieję, że zauważyłaś iż święta i czas postu już za nami


Nie odleciał jesienią ze swoim stadem, bo jego partnerka zginęła na drutach linii elektrycznych. W okolicy Rucianego-Nidy (woj. warmińsko-mazurskie) bocian wytrzymał nawet 30 stopniowe mrozy, by pilnować swej martwej partnerki. Ptakiem opiekują się okoliczni mieszkańcy - informuje internauta, Janusz Monkiewicz, przesyłając na platformę Kontakt TVN24 fotografie - zapis bocianiej tragedii.


Fot. Janusz Monkiewicz

Co roku w sierpniu i wrześniu bociany stadami odlatują z Polski. Jednak ten z Rucianego-Nidy został. "Desperacka decyzja dotycząca pozostania na zimę w Polsce była spowodowana miłością do ukochanej, która zginęła na drutach wysokiego napięcia" - napisał pan Janusz, który przypomina jednocześnie, że bociany są gatunkiem monogamicznym. "On pozostał i pilnuje martwego partnera, swoją miłość. Piękne w swoim tragizmie!" - dodaje.

Zajął cudze gniazdo

Pan Janusz przypuszcza ponadto, że powodem pozostania ptaka na okres zimy w Polsce, jest m.in. fakt, iż zamiast w swoim, bocian zamieszkał w obcym gnieździe. Jest ono położone najbliżej (około 200 m) linii energetycznych, na których zawisł martwy ptak. Tymczasem właściwe gniazdo tego bociana położone jest kilkaset metrów dalej, w kierunku Wejsun.

Co więcej, bocian nie szuka cieplejszego schronienia przed zimnem, tylko wciąż pozostaje w gnieździe, w którym wytrzymał już 30-stopniowe mrozy.

Pomagają mu przetrwać zimę

Ludzi się boi. "Sfruwa do karmienia, ale zachowuje bezpieczny dystans" - relacjonuje Janusz Monkiewicz. Obecnie bocianem zajmuje się gospodarz z Onufryjewa k. Wejsun, Zygmunt Wysocki. Losem ptaka zainteresował się również doc. dr hab. Zygmunt Giżejewski, zoolog z Wydziału Biologii Uniwerystetu Warmińsko-Mazurskiego. "Dzięki Bogu, że istnieją ludzie, którzy nie zatracili jeszcze uczucia empatii również do zwierząt" - komentuje pan Janusz.

Opieka nad bocianem, zwłaszcza zimą, wymaga dostarczenia mu około kilograma mięsa w trzech porcjach w ciągu dnia.

Co będzie dalej?

Do wiosny już niedaleko. W marcu i kwietniu na Mazury znów wrócą bociany, które pod koniec lata stamtąd odleciały. Według zwyczajów, tego gatunku ptaków, jeśli partner długo nie wraca wiosną do swojego gniazda, jego miejsce zajmuje inny. Najczęściej do samca przylatuje obca samica na miejsce zeszłorocznej.

Źródło: tvn24.pl
Bezpośredni link do artykułu

" />nie koniec nie koniec. przepraszam ale mam straszny młyn w pracy.
Regulamin taki jak był tylko trzeba podać czy zwierze jest pod ochroną czy nie.
no to odsłona nr 2



W upierzeniu samiec nie różni się od samicy. Słonka ma grzbiet i skrzydła pstrokate, popielate, rdzawobrunatne, żółtawe i czarniawe plamki. Podbrzusze popielate, żółtawobrązowomarmurkowe. Na głowie trzy rdzawe, szerokie paski. Podgardle białawe. Końce sterówek są z wierzchu szarobiałe, a od spodu jedwabisto białe. Oczy ciemnobrązowe, duże, osadzone w pobliżu potylicy. Nogi mają kolor brunatnoszary. Młode słonki są ciemniej ubarwione niż osobniki dorosłe. Młode ptaki mają trójkątne rdzawe znamiona na zewnętrznej chorągiewce pierwszej lotki, natomiast ptaki starsze w tym miejscu mają jasną smugę. Słonka ma długość około 35 cm, w tym dziób 7-8 cm i ogon 8-9 cm, rozpiętość skrzydeł około 60 cm, masa około 0,35 kg.Słonka żywi się głównie drobnymi zwierzętami tj. dżdżownicami, muchami, larwami i wszelkiego rodzaju owadami, które wyszukuje grzebiąc dziobem w liściach pod drzewami. Charakterystyczną cechą zdobywania pożywienia jest wbijanie głęboko w miękką ziemię lub liście swojego długi dzioba, wkręcając go jak świder, i wydobywając pokarm (larwy, korzonki roślinne) powodując przez to wychodzenie z ziemi dżdżownic i innych żyjątek, które są również zjadane. Wczesną wiosną słonka spożywa pokarm roślinny: miekkie części korzeni, zeszłoroczne jagody itp. Rośliny stanowią również uzupełnienie diety jesiennej. Dziób słonki jest na końcu lekko spłaszczony, przy czym górna unerwiona jego część powoduje wyczucie dziobem żeru bez udziału wzroku.W Polsce słonka jest nielicznym ptakiem lęgowym i przelotnym. Przylatuje do nas w marcu-kwietniu. Część ptaków na wiosnę zatrzymuje się u nas tylko chwilowo i po kilku dniach odlatuje dalej na północ, a część pozostaje i gniazduje, odlatując dopiero w październiku - listopadzie. Przeloty odbywają się wieczorem i nocą. W zachodniej Polsce nieliczne osobniki regularnie zimują .Na wiosnę zaraz po przylocie (druga połowa marca lub początek kwietnia) rozpoczyna się okres godowy słonek - toki. W okresie tym słonki-samczyki w poszukiwaniu samiczki przelatują stale jednym szlakiem. Lot tokowy nazywa się ciągiem. W miejscach lęgowych ciągi trwają również w maju i czerwcu

" />A ja lubię wiosnę.
Wtedy wszystko "budzi sie do życia, rodzi się na nowo".
Cudowne zapachy kwitnących kwiatów.
Budzenie się ze snu zimowego ssaków.
Ptaki przylatujące do Polski.
Ta pora roku sprzyja miłości i nawiązywaniu nowych kontaktów.
Ludzie są szczęśliwi.

A ja lubię lato.
Jest ciepło.
Kończy się szkoła.
Mamy dużo wolnego czasu.
Słoneczko świeci (można się opalać).
Poznajemy wielu nowych ludzi.
Wreszcie mamy czas na spędzenie czasu z rodziną i przyjaciółmi.
Nie zawracamy sobie głowy pracą domową i nauką.
Zwiedzamy dużo nowych miejsc.

A ja lubię jesień.
Korony drzew zmieniają swoją barwę.
Pięknie jest jechać samochodem przez "tęczowy" las.
Świat przygotowuje się do mroźnej zimy.
Są moje urodziny
No ale także jest smutne święto- zmarłych.
Szaruga za oknem no i problemy ze wstawaniem (przynajmniej u mnie).

A ja lubię zimę.
Za oknem bielusieńko.
Można lepić bałwanki.
Jeździć na sankach, nartach, łyżwach.
Ludzie chodzą śmiesznie, bałwanowo poubierani.
Mają różowe policzki od mrozu.
W końcu najpiękniejsze święta- Bożego Narodzenia.
Wszędzie choinki.
Kolorowe lampki przyozdabiają domy.
Wyjątkowa atmosfera unosi sie w powietrzu.
Zapachy wigilijnych potraw, cichutkie nucenie kolęd.
W końcu cała rodzina przy wigilijnym stole, dzielenie się opłatkiem.
No i pod choinką prezenty.
"Bóg się rodzi, moc truchleje, Pan Niebiosów..."
Potem Sylwester.
Zabawa do rana.
Koniec jakiegoś "etapu", początek roku.
Huczne przywitanie fajerwerkami...

Oj, ale się rozpisałam xD
Nie no, lubię wszystkie pory roku (no chyba najmniej jesień, nie lubię tej chlapy na dworze)...